niedziela, czerwiec 17, 2018

Stare dwory i dworki polskie znikają z krajobrazu pol­skiego tak szybko i ślad po nich zostaje tak nikły, że, póki czas, trzeba je choć słowem, o ile można, także podobizną obrazkową—utrwalać i potomnym przekazać. Miały one swe znaczenie w życiu narodowem i kulturalnem. Oddział Towa­rzystwa Ludoznawczego w Zakopanem ocenił tę ich wartość i wyraził życzenie, by dworki i dwory Podhala opisać. Myśl tę podejmuję i na początku ogłaszam szczegóły o dworach w Limanowszczyznie, jakie zebrać zdołałem.

Tekst pochodzi z opracowania: Wspomnienia z Sądecczyzny z przed około 40 laty; Dwory i dworki w Limanowszczyźnie, Jan Sitowski. Kraków,1916-1920. 

Pisarzowa

W gminie Pisarzowej, do której należą: Zmiąca, Jaworzna, Krosna, Kobyłczyna i Strzeszyce z Wachendorfem, istniał jeden dwór. Budynek mieszkalny był z drzewa, skła­dał się z czterech pokoi i przedpokoju. Budynki gospodar­cze były też drzewiane, z wyjątkiem spichlerza, który był mu­rowany z kamienia. Koło dworu istniał duży ogród owocowy z licznemi ścieżkami, w wielkim porządku utrzymywanemi. Graniczył z gruntami plebańskimi. Na samym końcu ogrodu od toru kolejowego znajdowała się ładna aleja grabowa, 144. kroków długa.

Do dworu należało około 150. morgów ornego gruntu i około 400. morgów lasu. Dwór ten stanowił własność klasztoru starosądeckich Klarysek. Maurycy bar. Brunicki, obywatel ze Zaleszczyk, kupił go od rządu. Brunicki oże­niony z śp. Martą Zimmerówną, córką zbrój mistrza za cesarza Józefa II-go. Miał pięcioro dzieci a mianowicie synów: Fer­dynanda, który po śmierci swoich rodziców ożenił się z Natalją z Janickich l-o voto Wiśniewską, wdową: Maurycego (Moryca), który poślubił baronównę Szolayównę; córki: Karolinę zamężną Kaltenborn; Julję, którą poślubił Dr. Slawik, lekarz i później burmistrz w Nowym Sączu, - (człowiek zamożny, właściciel dużej kamienicy i pięknego rozległego ogro­du, przytykającego do ulicy Jagiellońskiej): ('Sławikowie mieli córkę Martę, zamężną Persów Józefę, zamężną Kasznicową. Maurycy Brunicki był dobrym i rządnym gospodarzem; sam wszystkim kierował — ludem miejscowym się bardzo opiekował, nigdy nie odmawiał mu pomocy; w czasie wiel­kiego przednówku co czwartek gotowano obiad we dworze dla miejscowych biednych ludzi. Nadto baron wyszukiwał różne roboty, jak naprawy dróg itp., aby ludność miała za­robki. Pilni wyrobnicy dostawali rychłą i rzetelną zapłatę, próżniaków nienawidził. Brunicki poszukiwał ropy w Pisa­rzowej—wykopano aż sześć dziur (studni), ale nie natrafiono na ropę, nabył nawet prawo poszukiwania i dobywania ropy na gruntach dworskich w Mordarce na lat 25. Koło Sary-sza kopano studnię, a gdy złamano świder, zaprzestano dal­szej roboty. Gdy w ciągu 25 lat Brunicki na gruntach mordarskich nie szukał ropy, tedy prawo odnośne na żądanie obszaru dworskiego w Mordarce wyekstabulowano z księgi hipotecznej. Poszukiwał ropy i w Klęczanach. Roboty wy­konywano pod kierownictwem Ferdynanda Brunickiego. Tam znaleziono ropę; Ferdynand Brunicki założył raifinerję i wy­rabiał bardzo dobrą waselinę.

Maurycy Brunicki lubiał grać w karty; ile razy przyje­chał Dr. Slawik z Nowego Sącza na komisję do Limanowej, zawsze po ukończonej czynności urzędowej udawał się z ówcze­snym naczelnikiem powiatu, śp. Szczepańskim, do dworu Pisarzowskiego na karty.

Lud miejscowy bardzo poważał Maurycego bar. Bru­nickiego—nazywał go »dobrym i miłosiernym panem”—bo też biedni zawsze otrzymywali we dworze jałmużny. Ucho­dził za uczynnego i bardzo bogatego obywatela. Żona Mau­rycego posiadała domową lekarnię i ludzi miejscowych w ra­zie słabości leczyła. We dworze odbywały się często zabawy, na które przeważnie oficerowie z Nowego Sącza się zjeżdżali i tańczono przy grze fortepianowej.

Maurycy Brunicki umarł w Pisarzowej 4 lipca 1874, mając lat 70; zaś jego żona 12 października 1873, w 56 roku życia. Ciała ich spoczywają we wspólnym grobie na starym cmentarzu w Pisarzowej, przy samej drodze, prowadzącej do Męciny i dalej ku Nowemu Sączowi. Na mocy kodycylu Maurycego bar. Brunickiego, z dnia 5 listop. 1873 r. i dekretu dziedzictwa z dnia 3 lipca 1875 L. 3406 po nim wydanego, odziedziczyły jego dzieci, wyżej wymienione, dwór w Pisa­rzowej.

Po śmierci ojca zaczęły dzieci majętność tę parcelować — poczem pozostałą resztę sprzedali 13 listopada 1876 mał­żonkom Edwardowi i Marji Tatzelom, którzy po sprzedaniu pewnej ilości gruntów pozbyli resztę Bonawenturze Potaczow i kontraktem z dnia 30-IX 1877. Aktem notarjalnym z dnia 4-IX 1887 L. R. 4231, darował Bonawentura Potacz swoją posiadłość synowi swojemu Janowi, Ludwikowi, Ignacemu tr. im. Potaczowi, którą ją włościanom po kawałku sprzedał.

Majętność Pisarzowa jest objęta liczbą wykazu hipo­tecznego (1. w. h.) 333. Bonawentura Potacz umarł 9-XI 1887, mając lat 64, zaś jego żona 23 marca 1887, licząc 73 lat wieku; ciała ich spoczywają na starym cmentarzu w Pisarzowej. Ogród z zabudowaniami dworskiem i kupił w r. 1890 od Jana Potacza włościanin Rudolf Koncki. Dom mieszkalny (dwór) zburzył i wystawił sobie nowy obok placu, na którym stał stary budynek; gospodarcze budynki, z wyjątkiem muro­wanego spichlerza z piwnicą pod nim istniejącą, rozebrał; smukłe topole włoskiej, lipy i inne ozdobne drzewa, koło dworu rosnące, powycinał; część ogrodu owocowego zamie­nił na orne pole; jeden rząd alei grabowej (dolnej) wyciął, padło około 130 pięknych, muszkularnych grabów pod ostrą siekierą i piłą Konckiego.

Na tern kończy się historja dworu w Pisarzowej.*)

Tu jeszcze dodam, że Ferdynand Brunicki umarł w Klęczanach 13-IX 1900 (urodzony był w r. 1844). Po śmier­ci bezdzietnej Ferdynanda odziedziczyła jego żona rafinerję i ładny, wygodny, obszerny dworek z ogrodem i kilkoma morgami gruntu nad torem kolejowym, niedaleko przystan­ku w Klęczanach.

Okoliczności tak się nieszczęśliwie złożyły, że rafinerja i dworek wpadły w obce ręce — a piękna Natalja w domu jakie­goś kolejnika w Klęczanach w niedostatku 3 sierpnia 1911 r. za­kończyła swój żywot. Ferdynand i Natalia Bruniccy spoczywają we wspólnym grobie na starym cmentarzu w Chomranicach.

W końcu nadmieniam, że w Pisarzowej jest Ecclesia Ugn. er. 14.C2. T. E. S. Joannes Evang. matrices ab a lócó; że miejscowym proboszczem był w owe czasy ks. Smetana, następca ks. Nejducha; że ks. Smetana miał ładną, a jak lud się wyraża, »ozdobną« i inteligentną gospodynię p. Marję Woycikiewicz, która mieszka dzisiaj w Klęczanach.