czwartek, lipiec 18, 2019

Spis treści

Męcina górna

W Męcinie górnej istniał dworek, zwany »Dębiną«— do niego należało około 200 morgów ziemi (z lasem), tudzież kawałek gruntu, zwany na »Miczakach«. Budynki były wystawione z drzewa — dom mieszkalny szczupły — do­piero gdy Karolowie Gostkowscy objęli Dębinę, odrestauro­wali budynek mieszkalny i dobudowali kilka pokoi tak, że potem dworek składał się z jednej dużej sali i czterech po­koi.

Dębinę dzierżawili przez jakiś czas Michał i Karolina Chwalibogowie. — Właścicielką tego folwarku była Julja Iza­bela z Szołajskich bar. Gostkowska, żona Karola bar. Gost­kowskiego, który nie pochodził z linji Wincentego bar. Gost­kowskiego, Ludwika z Waksmanów Machowska cedowała tę majętność dnia 9-XII 1854 Julji Izabeli dwojga imion bar. Gostkowskiej. Męcina górna była przedtem własnością Win­centego bar. Gostkowskiego. Na mocy testamentu Wincen­tego bar. Gostkowskiego z dnia 26-VIII 1817 i dekretu dzie­dzictwa z dnia 10-XI 1841 L. 10016 po nim przez c. k. Sąd szlachecki w Tarnowie wydanego, stała się właścicielką Dę­biny Urszula z bar. Gostkowskich Waksmanowa.

Na zasadzie dekretu dziedzictwa z dnia 16-IV 1858 L. 9405 przez c. k. Trybunał w Krakowie po niej wydanego, nabyła tę majętność Ludwika Machowska. Karol Gostkow­ski założył w Dębinie ogrody, a nadto piękny  kilkomorgo­wy wspaniały park (ten park oglądałem w czasie, kiedy właścicielką Dębiny by­ła p. Zofja Marynowska) rodzaj zwierzyńca. Karolowie Gostkow­scy mieli tylko dwie córki a mianowicie: Marję czarująco piękną, którą poślubił Eugenjusz Zieliński z Klęczan(O Marji Zielińskiej jest wzmianka w moich wspomnieniach z Sądecczyzny) i Zofję, z którą się ożenił Mieczysław Marynowski. U państwa Karolów bar. Gostkowskich odbywały się od czasu do czasu zabawy, w których uczestniczyła okoliczna szlachta — miały one duży rozgłos.

Karolowie bar. Gostkowscy pomarli w Męcinie, spoczy­wają we wspólnym grobie na miejscowym cmentarzu.

Na płycie marmurowej obok wielkiego ołtarza w ko­ściele(Ecclesia lign. er. a. 1325 per Venceslaum Przerębski, haere-dem in Męcina. T. E. S. Antonius Abb. matrices ab a. 1605.) męcińskim pod dwoma herbami jest taki napis: >Karol bar. Gostkowski ur. 1810, urn. 1867 i Izabela z Szołajskich bar. Gostkowska ur. 1827, um. 1869 proszą o westchnienie do Boga*.

Skoro jest mowa o kościele męcińskim, nie zawadzi uwaga, że w roku 1766 właścicielką Męciny górnej była Zuzanna ze Starowiejskich Ulatowska, która wybudowała z południowej strony kościoła kaplicę, w niej znajduje się ołtarz z wizerunkiem Przemienienia Pańskiego (samo oblicze). W tym kościele są dwa malowane obrazy: jeden (popiersie) przedstawia prawdopodobnie dawnego patrona kościoła miej­scowego, drugi zaś niby Świętą rodzinę, a twarze mają być wzięte z familji poległych właścicieli Męciny.

Po śmierci Izabeli bar. Gostkowskiej odziedziczyły Dę­binę atoli bez gruntu na Miczakach, bo ten sprzedała Izabela bar. Gostkowska włościaninowi Janowi Świerczkowi, jej córki wyżej wymienione,—1.—w.—h.—165.

Pani Zofja Marynowska spłaciła siostrę Marję Zielińską i stała się wyłączną właścicielką Dębiny. Państwo Mieczy­sławowie Marynowscy mają następujące dzieci: Stefanję zamężną Rudnicką; Marję zamężną Bzowską; Helenę zamężną Świeczyńską; Zofję i Stanisława, który się ożenił z panną Celiną Skrochowską.

Pan Mieczysław Marynowski był niezłym gospodarzem, a jego żona Zofja zacną i bardzo gościnną panią — lud wiej­ski nie ma słów pochwały dla swej byłej dziedziczki.

W czasie karnawału odbywały się we dworku na Dę­binie huczne zabawy, na które szlachecka okolica tłumnie zjeżdżała.

Największy zjazd okolicznej szlachty był w dniu imie­nin p. Mieczysława Marynowskiego — w tej zabawie zwykle uczestniczyli Eugenjuszowie Zielińscy z Klęczan, Apolinarowie Zielińscy z Niecwi, p. Juljanowie Marynowscy z Podkrasnego i Januarowie Struszkiewiczowie z Mszany Dolnej.

Eugenjuszowie Zielińscy z Klęczan mieli jednego syna Władysława, który się ożenił z Antoniną Kozłowską, a po jej śmierci z p. Wiktorją Gebhardtówną, która była we dwo­rze klęczańskim guwernantką do jego córki z pierwszego małżeństwa p. Elżbiety, oraz trzy córki a mianowicie: Jó­zefę, Annę i Jadwigę; najprzystojniejszą z nich była Józefa, zamężna Szujska. Eugenjusz Zieliński herbu Prus III z Klęczan umarł 30-VIII. 1906. w Nowym Sączu i jest po­chowany na cmentarzu S-tej Heleny; żona zaś jego Marja umarła w Klęczanach w r. 1913 i jest pochowana na cmen­tarzu starym w Chomranicach.

Władysław Prus Zieliński umarł w Klęczanach 11-V 1912 (urodzony 19-11 1871), jego żona Antonina 18-IX 1907 (urodzona 7-1 1877). — Ciała ich spoczywają we wspólnym grobie na starym cmentarzu w Chomranicach. Klęczany są prawie sparcelowane.

Apolinary Zieliński herbu Prus III. z Niecwi był rodzo­nym bratem Eugenjusza Zielińskiego z Klęczan.

Apolinarowie Zielińscy mieli tylko jedną córkę wyso­kiego wzrostu, smukłą i piękną brunetkę Marję, z którą ożenił się Dr. praw Stanisław Dunikowski, syn Wincentego i Adeli Ines z Witowie.

Wincentowie Dunikowscy mieli także córkę Marję, któ­ra zaślubiła Dr. T. Piłata ze Lwowa.

Apolinarowie Zielińscy po sprzedaniu Niecwi kupili od Jana Pieniążka z Łososiny górnej mały dworek i kilka mor­gów gruntu w Koszarach i tam gospodarowali przez 35 lat. Apolinary Zieliński umarł w Koszarach w r. 1888, ciało jego spoczywa na nowym cmentarzu w Łososinie górnej — jego żona Kazimiera ze Zdanowskich (pochodziła z Królestwa Pol­skiego) umarła w grudniu 1914 w domu swej wnuczki Marji Mieroszewskiej, żony p. Dr. Kazimierza Miroszewskiego, fizyka w Limanowej, i jest pochowana na miejscowym cmentarzu.

Stanisławowie Dunikowscy mieli jednego syna p.Tadeu­sza i córki p. Marję i p. Stefanję. Marja z Zielińskich Duni­kowska umarła w r. 1886 (urodzona w r. 1858), zaś jej mąż Stanisław w r. 1911 (urodził się w r. 1847). — Zwłoki ich leżą na cmentarzu nowym w Łososinie górnej.

Główną siedzibą rodu Dunikowskich, herbu Abdank, była w owe czasy Wojakowa. Pantaleon Dunikowski (syn Józefa) ożenił się z Ludwiką Dunikowską. Z małżeństwa tego były dzieci: Leokadja, którą zaślubił śp. Wincenty bar. Go­stkowski z Rogów; Julja, z którą ożenił się Felicjan Marszałkowicz ze Stronia; Wincenty, który pojął za żonę Adelę Ynes z Witowie i Jan. Jan Dunikowski ożenił się z Petronelą z hr. Stadnickich, wdową po Wielogłowskim Jó­zefie z Tęgoborzy. Janowie Dunikowscy mieli następujące dzieci:

Adama (stryjecznego brata Hipolita Dunikowskiego z Witowie), który się ożenił z p. Marją bar. Przychocką, córką p. Franciszka i Anny bar. Przychockich z Łososiny dolnej. (Tu zauważam, że syn Adamostwa Dunikowskich p. Stefan ożenił się z p. Marją Trzecieską, córką Władysława i Kazimiery ze Śmiałowskich (Aleksandrowice) małżonków Trzecieskich ze Zdakowa); Wandę, z którą ożenił się Zygmunt Marszałkowicz ze Stronia i p. Marję, która zaślubiła p. Adama Finka, herbu Ostoją z Komornik.

Był jeszcze p. Konstanty Dunikowski (syn Aleksandra, wnuk Michała, którego brat Józef był ojcem Pantaleona) mie­szkał w Kokuszce, a później w Brzanie górnej, ożeniony zaś był z p. Izabelą Levanson.

Pani Marynowska sparcelowała Dębinę. W roku 1886 wszystkie budynki i ogrody kupili od niej: Józef Krzysztof z Półrzyczek (koło Dobrej) i Bartłomiej Bożek z Lubomierza (koło Mszany dolnej). Nowonabywcy rozebrali budynki i na ich miejscu wy­stawili nowe.

Przestał istnieć wspaniały park, słynny i podziwiany w całej okolicy, w którym chowały się obłaskawione sarenki i zajączki i rozlegał się wesoło świegot ptasząt. Do tego parku przychodził Karol bar. Gostkowski z rodziną w lecie, w czasie gdy na błękitnem tle gwiaździstego nieba ukazał się pełny, jasny jak tarcza polerowanego srebra, księżyc, ten symbol nieukojonej tęsknoty, i usiadłszy na kamiennej ławie pod wielką płaczącą brzozą, wchłaniał zapach świeżo skoszo­nego siana, który lekki powiew wiatru przynosił, i słuchał w głębokiej zadumie śpiewu słowików, tych melodyjnych ptasząt, niewidzialnych dusz parku, smętnej, tajemniczej pie­śni drzew, tęsknych tonów pastuszej piszczałki z wierzbiny wykręconej, a w końcu wieczornej litanji, śpiewanej przez rozgłośny chór żab na odległym stawku: >umarł* »rade— rade—rade<.

Prześliczne, mocarne i przysadziste dęby, te symbole odrodzenia i wolności; klony z bogatymi liśćmi o różnych barwach; symbole smutku, płaczące brzozy o korze posrebrzonej z cienkiemi, bocznemi, obwisłemi gałązkami, i drgającymi w słońcu drobnymi listkami; buki o liściach szkarłatnych, kulisto-podłużnych; modrzewie iglaste, ży­wiczne o igiełkach miękkich; jodły o siwej korze z krótkimi, płaskimi liśćmi; sosny z liśćmi szpilkowatymi; świerki z listeczkami iglastymi wiecznie zielonymi itp. chłopi wy­rąbali, pozostałe pniaki wykarczyli, a cały park zamienili na grunt orny.

Obecnie niema nawet znaku, gdzie był ten przepiękny park. Niewesoło kończy się i kronika Dębiny.

W Męcinie dolnej był jeszcze jeden mały dworek, zwa­ny »Podkrasne«. Wszystkie zabudowania stały na placu, na­leżącym do Męciny dolnej, grunta zaś były już w sąsiedniej gminie Chomranice. Dworek ten stanowił własność małżon­ków Juljana i Klementyny ze Szołajskich Marynowskich. Kle­mentyna Marynowska była rodzoną siostrą Julji Izabeli dwoj­ga imion bar. Gostkowskiej, żony Karola bar. Gostkowskie­go z Dębiny. Juljanowie Marynowscy gospodarowali tam około lat 20, poczem sprzedali dwór Pawłom Zielińskim; ci zaś wydzierżawili w r. 1846 ten dworek Nikodemowi Marynowskiemu, synowi Tadeusza, herbu Niezgoda i Felicji z Po­tockich z Gumnisk i Wolicy.

Po upływie pewnego czasu Pawłowie Zielińscy dworek ten, położony naprzeciwko Bobrówki, sparcelowali.

Proboszczem w Męcinie był w owe czasy ks. Wincenty Wąsikiewicz, dziekan i inspektor szkolny, znany na całą oko­licę ze swoich światłych kazań i kaznodziejskiej swady.

Ksiądz Wąsikiewicz przeniósł się do starego Wiśnicza. Po nim nastał ks. kanonik Franciszek Klimkiewicz, który je­szcze żyje, a wieku ma lat 85.