sobota, listopad 18, 2017

Przez całą drogę do panny młodej śpiewają piosenki jeden nad drugiego. Przyszedłszy do panny młodej zastają ustawioną bramę, a przy niej kukłę ze słomy, imitującą dziada ubranego w stare zniszczone ubranie, wypchane słomą. Pilnuje go dwóch dziadów, by go kto nie wywrócił. Wejście do domu zamknięte jest żerdzią. Gdy nadchodzi drużyna pana młodego, wychodzą przed bramę goście panny młodej i śpiewają:

 


(Mel. 1)

Wyziyroj dziewczyno dolnym okieneczkiem,
Co tu idzie ludzi z twoim kochaneckiem.
A moja mamusia otworzyła wrota,
Bo przysło wesele nie zodno hołota.

Drużyna pana młodego przyszedłszy przed bramę domu panny młodej śpiewa:

/Mel. 1/

Moja pani młodo otwiyroj pałace,
Idzie tu pan młody, ale bardzo płace,
A wyjdzijze do nos, a przywitojze nos,
cóz bedzies płakała, coz bedzies płakała,
Cemuześ nie posła, jak cie ludzie kcieli,
Inoś nos cekała, inoś nos cekała.

Przy bramie odbywały się przemówienia okolicznościowe. Ze strony pana młodego oświadczają, że idą na jarmark do Tymbarku i chcieliby kupić jałówkę, ale wydarzoną. Weselnicy panny młodej proponują, by wybrać u nich jakoś pannę i prezentują przybyłym poszczególne druhny, ale tamci gramszą i dopiero, gdy przyprowadzą pannę młodą, ta im się udaje i decydują się na jej kupno. Wtedy najstarszy drużba wyciąga flaszkę wódki, wszyscy pija na zgodę, przewracają żerdkę i dziada i wchodzą do domu panny młodej. Zasiadają na ławach ze stołem a służba weselna przynosi poczęstunek: kołacze, babki, kawę, mleko, piwo i wódkę. Tymczasem druhny i starościne ubierają pannę młodą.A oto ubiór panny młodej: spódnica biała w 6 półek, wizytka granatowa, wyszywana świecącymi szelążkami, na to chustka niebieska, cienka w czerwone kwiatki. Włosy uczesane w jeden warkocz. Na głowie wianek z barwinku, ruty, nieśmiertelników i innych kwiatów. We warkoczu wplecione wstążki z kwiatami. Na nogach buty z cholewami – dar pana młodego.Ubiór pana młodego to: gurmana z sukna szaraczkowego, kołnierz wykładany i końce rękawów obszyte aksamitem, spodnie białe lub granatowe z boku wyszywane szutaziem czerwonym, kamizelka biała lub granatowa z kieszonkami z klapami czerwonymi, jedna para kieszonek u góry a druga u dołu, kapelusz mały z krótkim rondem, obwiedziony wstążką czerwoną z kwiatami, za którą zatknięto pióra kogucie i bukiet czerwony lub biały, buty karbowane, polskie /to znaczy zeszyte z tyłu/, przy lewym boku bukiet z mirtu z białą wstążką, który mu przypięła panna młoda.


Gdy panna młoda już w pełni wystrojona, wszyscy przygotowują się na wymarsz do kościoła. Przychodzących gości wita muzyka, wychodząc im naprzeciw, za co oni odwdzięczają się wrzuceniem do basów brzęczącej monety. Najstarszy drużba zbiera składkę na muzykantów od drużbów, zaś najstarszy starosta od starostów w wysokości zależnej od tego, jak daleko do kościoła, bo czasie przemarszu korowodu weselnego od domu panny młodej nikt już do basów nie wrzuca, ani w drodze do kościoła, ani przy powrocie z kościoła do domu.

Najstarszy starosta ze strony pana młodego, który już na wielu weselach wygłaszał oracje, występuje na środek izby i zwraca się do drużyny weselnej: „Moi sanowni goście, przestąńcie granio i tąńcowanio, bo kociłbym pedziem porę słów do tyk młodyk”. „A wos prosę o przebaczenie a wy mi za to podziękujecie, Pon Bóg stworzył piyrsego cłowieka Jadama i posadził go w piyknym pięknym rozkosznym raju, kaj była jasność i dobroć sama. Jadam chodził po raju, stawoł przy drzewie i gaju i sytko miłe opatruje i wzdycho do Pana Boga tymi słowami: ach Boze aj Boze, tyle jest ptasąt i tylo tu jest zwierzyny i kozdy mo z nik jakieś towarzystwo, atu cłowiek sąm na tym Bozym świecie nic mieć ni może. Pon Bóg miłościwy i dobrotliwy a ta dobroć sama zesyła swoją prawicę i stawio przy jego boku pięknej urody dziewicę. Tak i ty panie młody błąkołeś situ i ówdzie, aleś nie wiele zbłądził i dostajes dziewicę cnoty i urody, któro ci się ze sytkiem dobtym staje i od dnia dzisiyjsegostaje przy twoim boku i jako twoja oblubienica nie opuści cie do śmierci ani na jeden krok. A ty dziewcyno przystojno proś ojca i matkę o błogosławieństwo, a osobliwie proście obydwoje. Obydwoje wy ojcowie wzniyście swoje serca do Boga i błogosławcie swoje dzieci, jim w zyciu tego potrzeba”.


Następuje rzewna chwila. Państwo młodzi klękają przed ojcem i matką panny młodej, a oni, błogosławiąc, skrapiają ich wodą święconą, przygotowaną na talerzu. Wówczas najstarszy drużba zwraca się do gości weselnych tymi słowy: „A wom mili goście ni mom co opowiadać, ani wos wołać po imieniu, przynojmni krzyknijcie „wiwat” dlo tyk młodoni, a dostaniecie po kielisku wódki”. Na takie wezwanie wszyscy zgodnie śpiewają chórem:

/Mel.2/
Wiwat, wiwat, niek zyją, zyją nom,
Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nom,
niech żyjom nom!

Po błogosławieństwie drużyna weselna wyrusza do kościoła. Wtedy dla panny młodej śpiewano:

/Mel.3/
Wyjyzdzoj do ślubu, bo cie Jaś polubił
I ty kochoj twego Jasięńka miłego.

A jak ci ślub dadzą w tym nasym kościele
Nie wstydź się Marysiu, odpowiadaj śmiele.

Wtedy śpiewano do pana młodego:

/Mel.3/
Wyjyzdzoj, wyjydzoj, żebyś o tym wiedział,
Siadoj na konisa, żebyś na nim siedział

Drużbowie śpiewają:

/Mel.4/

Zaprzęgajcie konie do cugu, do cugu,
Wybiroj się Maryś do ślubu, do ślubu.

Oj ładnie ci, ładnie między panienkami,
Najładniejszy kwiotek między rózyckami.

W nasym ogródeczku cyrwone goździki
Zaprzęgoj Jasięńku cisawe koniki

Jakze ik zaprzęgać, kiedy się miotają,
Ciązki zol dziewcynie, kiedy ji ślub daj.

A niek się miotają, a jo pudę za niom,
Będę się przyglądał, cu ji łądnie paniom.

Starostowie śpiewają:

/Mel.4/

Idźmy, idźmy, tąm drózeckąm polnąm,
Ludzie powiadają, ze idzie brat z siostrąm.

Dobrze się oząnić ale po świadomu,
Żeby nie sprowadzić próźnioka do domu.