sobota, sierpień 19, 2017

Było to bardzo dawano temu, kiedy w okolicy Dobrej żyli ludzie zwani wielkoludami. Władcą tych okolic był niejaki Łopień, człowiek średniego wzrostu. Żoną jego była Mogielica, dużo wyższa od niego. Łopień był bardzo dobrym gospodarzem i żył w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami. Jednym słowem był złotego serca i nazywano go "Łopień - Złotopień". Mogielica natomiast była bardzo niedobra: nerwowa, wybuchowa, niezgodna. Z tego też powodu nazywano ją wiedźmą.

Mieli jedną córkę, bardzo piękną, zgrabną i wysoką. Była dobrą dziewczyną a swoją dobrocią zjednała sobie wszystkich w posiadłości swojego ojca i poza jej granicami. Na imię miała Śnieżniczka. Wielu kawalerów spoglądało na nią, ale niedobra matka zasłaniała Śnieżniczkę mgłą przed ich wzrokiem. Pewnego razu dowiedział się o Śnieżniczce piękny i przystojny młodzian imieniem Ćwilin. Przyszedł z dalekich stron i pokłonił się pięknie Mogielicy i Łopieniowi "Złotopieniowi", prosząc o rękę ich córki. Łopieniowi od razu spodobał się Ćwilin i zgodził się na jego ślub ze Śnieżniczką. Matka Mogielica zaziała nienawiścią do Ćwilina i nie pomogły perswazje Łopienia, ani prośby Ćwilina i Śnieżniczki. Odszedł smutny Ćwilin a za nim szła odprowadzając go smutna, zapłakana Śnieżniczka. Nie mogli tak odejść od siebie bo bardzo sobie przypadli do gustu i kiedy ostatni raz spojrzeli na siebie, serca ich nie wytrzymały i pękły wraz.

Ich mogiłom świeżym i wysokim jak góry przypatrywali się rywale Ćwilina: Turbacz, Luboń, Jasień, Ciecień i inni. Łopień był bardzo przygnębiony z powodu straty córki i niedoszłego zięcia Ćwilina. Ciągle przesiadywał koło mogił ukochanych dzieci a do swojej żony Mogielicy nie odzywał się wcale. Z biegiem czasu mogiły pokryły się mchem i krzewami a potem wyrósł na nich piękny las. W ten sposób powstały piękne góry, które do dziś dnia nazywają się "Śnieżnica" i "Ćwilin". Ludzie do dzisiaj śpiewają w Dobrej śpiewkę:

Ćwilinie, Ćwilinie, coześ tak łosowioł?
Cy cie mgła przyległa, ci cie dyscyk poloł?
Dyscyk mnie nie poloł, mgła mnie nie przyległa,
Ino ta Śnieżniczka łode mnie łodbiegła ...

Łopień ciężko przeżył stratę ukochanych i to stało się przyczyną jego choroby. Położył się koło ich mogił i wnet zakończył swoje życie. Jego grób pokryły krzewy i lasy a w jego miejscu powstała trzecia góra, zwana do dziś "Łopień". Mogielica wtedy została sama, nielubiana przez nikogo, zżerana przez zgryzoty i wyrzutu sumienia. Kiedy czuła, że koniec jej bliski, położyła się w pobliżu mogiły swojego męża Łopienia-Złotopienia. Jej grób również pokryły krzewy i lasy i powstała z niego najwyższa góra zwana "Mogielicą". Z tej góry wytrysły źródła, które dały początek rzece zwanej Łososinka. Podobnie jak kiedyś Mogielica, rzeka złości się i pieni, porządnie daje się we znaki okolicom, przez które przepływa.

Mogielica kiedy jeszcze żyła była łysa ze starości i złości. Szczyt obecnej góry Mogielicy też jest goły a w każdą świętojańską noc zlatują się tam czarownice i wieźmy z całych Gorców na naradę. Na skale prostej jak ściana wydrapują pazurami znaki, żeby świadczyły o ich pobycie.

Tak wyglądało powstanie naszych pięknych gór: Śnieżnicy, Ćwilina, Łopienia i Mogielicy.

 

Autor zapisu: Władysław Dudzik