Dzisiaj zaledwie kilku obywateli miejskich ma się jako tako, Żydów było stosunkowo nie wiele i tak:
W górnej murowanej karczmie w ulicy Sądeckiej był Abracham Langer, miał ładną córkę Szymsię, do której młodzież limanowska cholewki smoliła;
W karczmie dolnej naprzeciwko kościoła był Benjamin Langer, syn Abrachama.
Salomon Kaufer był rzeźnikiem;
Izrael Schrieid, zwany „Srulem" był również rzeźnikiem; Sałka Wolf;
Sendor (Aleksander) Samuel, był cyrulikiem i miał kolekturę loteryjną i kilku innych.
W całym mieście znana była Gittla Wider zwana „Małą Gittlusią"; była to nizka, gruba izraelitka z chronicznie zapalonemi powiekami; chodziła do każdego domu, kupowała starzyznę, faktorowała i załatwiała różnorodne sprawy.
W owe czasy było dosyć dużo młodzieży w Limanowej, uczęszczającej do Gimnazyum w Nowym Sączu; zapiszę choć następujące nazwiska:
- Baczyński Jan;
- Brzeski Alfred;
- Czeczotka Jan;
- Kohn Maks;
- Machnicki Henryk;
- Mamak Franciszek;
- Piszący te wspomnienia;
- Wójcik Stanisław;
- Żuławski Karol.
Kolegami moimi byli uczniowie wymienieni pod 1) 3) 4) 5) i 6). Ja stałem na stancyi u Mecnarowskich w Nowym Sączu, gdy uczęszczałem do Gimnazym do V. i VI. klasy (r. 1863 i 1864) a to razem z Alojzym Sławikowskim, Stanisławem Wójcikiem, synem Józefa bogatego z Limanowej i innymi.
Józef i Joanna z Pawlikowskich Męcnarowscy posiadali dwa domy za kościołem farnym i folwark na Grodzkiem — dziś stanowi on własność Hansa. Męcnarowscy mieli siedmioro dzieci — jednego syna Ignacego przystojnego mężczyznę, blondyna, który uczęszczał na wydział prawniczy w Krakowie i córki: Maryę, ta wyszła za mąż za Podgórskiego kupca w Jaśle[9]; Ferdynandę, z którą ożenił się Zawadil, profesor gimnazyalny w Nowym Sączu; Józefę, która wyszła ze mąż za Przybyła, profesora gimnazyalnego; Karolinę z którą ożenił się Korpas; Emilię, która wyszła za mąż za Kwokę (Kwolewskiego). Izabellę, z którą się ożenił inżynier Leon. Z córek Mecnarowskich wyróżniały się krasą Milcia i Izia.
Młodzież limanowska i z gmin sąsiednich na małe wakacye i zapusty pieszo przybywała z Nowego Sącza do domu rodzicielskiego.
W czasie wakacyj letnich grywali w teatrze amatorskim; w pliszki na pastwisku pod cmentarzem w obecności rodziców, którzy siedząc na pagórku przypatrywali się grze, w kręgle u Rozwadowskiego, który miał w owe czasy sklep w tym domu, gdzie obecnie jest rada powiatowa, a następnie na Chmielniku w Mordarce. Inteligencya limanowska grywała tam w kręgla nieraz przy latarniach. Do tej gry zachęcali osobiście Starościk, Rozwadowski, Persa urzędnik Starostwa i Kalita.
Kontrolor urzędu podatkowego Kalita był słusznego wzrostu i zadawał szyku.